|
|||
| Skradziony defibrylator wróci na stację metra |
| Wydarzenia | |||
|
Anna T. od kilku lat urządzała awantury swoim rodzicom. Policję wezwali sąsiedzi, gdy zauważyli wydobywający się z mieszkania dym. Na szczęście nie doszło do żadnej tragedii. Lekkomyślne zachowanie młodej kobiety spowodowało, że częściowemu spaleniu uległa kuchnia. Tym razem rodzina postanowiła opowiedzieć policjantom o całej sytuacji jaka ma miejsce w ich domu. Kobieta od kilku lat znęcała się i groziła rodzicom i bratu, że ich pozabija, spali mieszkanie i wysadzi blok w powietrze, Do tej pory rodzice nie przejmowali się groźbami jakie padały z ust córki. Tym razem przestraszyli się, że 24-latka nie żartuje. Złożyli zawiadomienie na policji. Mundurowi zatrzymali Annę T. 24-latka w pasku miała schowane narkotyki. Po badaniu okazało się, że jest to marihuana. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu. Policjanci prowadzący postępowanie skojarzyli, że wygląd dziewczyny odpowiada wizerunkowi zarejestrowanemu przez kamery monitoringu na stacji metra, gdzie miała miejsce kradzież defibrylatora. Funkcjonariusze od razu to sprawdzili. Podczas przesłuchania kobieta przyznała się, że trzy miesiące temu, ze stacji Metro Ratusz ukradła defibrylator. Urządzenie schowane było w pokrowiec, który bardzo jej się spodobał, dlatego go wzięła. Kobieta próbowała sprzedać defibrylator za 5 000 złotych, ale nikt nie chciał go od niej kupić. Schowała go więc w domu. Urządzenie medyczne służące do ratowania życia, do komendy przyniósł brat dziewczyny, znalazł je w szafce stojącej w pokoju siostry. Annie T. zostały przedstawione zarzuty za znęcanie się nad rodziną, groźby karalne, posiadanie środków odurzających, podpalenie i kradzież defibrylatora. To nie pierwszy konflikt z prawem 24-latki. Kobieta niedawno karana była za kradzież sklepową. Defibrylator wkrótce wróci na stację metra. dt, eb źródło: KSP
|




